Kontraktowe kody #1: Klauzula Shotgun

May 5, 2023 Jakub Hajduk 0 Comments

Wspólne przedsięwzięcie dwóch inwestorów zawsze obarczone jest ryzykiem decyzyjnego klinczu. Nawet najlepiej zapowiadająca się współpraca może napotkać na przeszkody – dylemat co do dalszego rozwoju spółki, wyboru sposobu finansowania czy zmiany polityki funkcjonowania przedsiębiorstwa. Problem pojawia się, gdy wspólnicy nie są w stanie przełamać impasu i wypracować wspólnie rozstrzygnięcia . Sytuacja decyzyjnego pata doprowadzić może nawet do rozwiązania spółki i niepowodzenia przedsięwzięcia.

Kodeks spółek handlowych dostarcza pewnych instrumentów, jednak zazwyczaj konsumują one czas i środki, mnożą także frustracje inwestorów. Porozumienia między wspólnikami powinny więc zawierać elastyczne rozwiązanie, które pozwolą na sprawne wyjście z inwestycji w przypadku, w którym perspektywa decyzyjnego paraliżu stanie się realna.

Czym jest klauzula shotgun?

Nawiązanie do broni palnej nie jest tu przypadkowe. Klauzula ta w uproszczeniu polega na “wyciągnięciu rewolweru” przez pierwszego wspólnika i zaproponowaniu nabycia udziałów drugiego za określoną kwotę. Na tym etapie postanowienie to wydaje się banalne. Ekwilibrystyka pojawia się w chwili, w której drugi ze wspólników odpowiada – albo przyjęciem oferty, albo otworzeniem ognia i skorzystaniem z prawa nabycia udziałów “oponenta” za cenę, którą on sam zaproponował.

Konstrukcja tego typu musi znaleźć się w porozumieniu wspólników – najczęściej będzie to umowa inwestycyjna lub innego rodzaju wspólnicze porozumienie (shareholders agreement, SHA). Kluczowe jest wprowadzenie do kontraktu ograniczenia pola manewru wspólników: wspólnik, któremu pierwotnie zaoferowano nabycie udziałów, nie może po prostu odmówić – zobowiązany jest on do przyjęcia oferty i zbycia udziałów albo do odkupienia udziałów oferenta po tożsamej cenie. Z kolei jeśli wybór padnie na drugie z rozwiązań, to pierwszy z rewolwerowców nie może zareagować inaczej, niż tylko zaakceptować utratę swoich udziałów.

Każdy ze wspólników dysponuje więc – niczym w westernowych realiach, w samo południe przed miejscowym saloonem – jednym strzałem.

Pomimo, że inną nazwą klauzuli shotgun jest “Texas shootout”, to wprowadza ona element rosyjskiej ruletki – i to nie tylko przez nawiązanie do rewolwerów. Jeśli pierwszy ze wspólników zaproponuje cenę zaniżoną, to naraża się na “backfire” i utratę własnych udziałów poniżej ich wartości. Elementu losowości nie da się więc całkowicie wyeliminować – aktywowanie “teksańskiej strzelaniny” nie pozwala nam przewidzieć nie tylko jaka będzie ostateczna cena udziałów, ale też jaki będzie finał samej transakcji (to jest kto pozostanie w spółce).

Na marginesie wskazać trzeba, że istnieje także procedura “odwróconego shotguna”, w ramach której nie zostaje złożona propozycja odkupu udziałów drugiego inwestora, ale propozycja zbycia własnych.

Czy klauzula shotgun jest sprawiedliwa?

Tego typu rozwiązaniu umownemu nie sposób odmówić sprawiedliwości. Jeśli pierwszy ze wspólników będzie chciał zadziałać sprytnie i zaoferować niską cenę nabycia udziałów drugiego, to ryzykuje, że metoda ta obróci się przeciwko niemu. Stawka oferowana w ramach procedury shotgun musi więc być poważnie przemyślana i wyważać interesy obu stron.

Jednocześnie – jak zazwyczaj – w lepszej sytuacji jest strona po prostu bogatsza. O ile bowiem drugi ze wspólników nie dysponuje potencjałem finansowym, by odkupić udziały po zaproponowanej cenie i zmuszony będzie po prostu je oddać na ustalonych warunkach, to klauzula shotgun staje się instytucją martwą.

Czy opłaca mi się wyciągnąć strzelbę?

O ile klauzula shotgun kusi swoją efektowną nazwą i efektywną konstrukcją (o wiele prostszą, niż kodeksowe mechanizmy wyjścia) o tyle jest ona instrumentem bardzo sytuacyjnym i zazwyczaj sprawdzi się w spółkach mniejszych, branżowych oraz w przypadku, w którym do czynienia będziemy mieć z niedużą ilością wspólników (najlepiej dwoma) o podobnej pozycji w spółce.

Bardzo istotne jest prawidłowe sformułowanie klauzuli i precyzyjne rozważenie sposobu jej prawnego skonstruowania. Jak każde umowne zobowiązanie, Texas shootout rodzi obowiązki, których strony muszą być świadome, tak by uniknąć w przyszłości konfliktów.

Podsumowując – klauzula shotgun to atrakcyjna i wyjątkowo prosta metoda wyjścia z inwestycji i zakończenia decyzyjnego paraliżu, bez konieczności rozwiązywania spółki czy sporu sądowego. W niektórych przypadkach stanowić może fenomenalne rozwiązanie, które utrzyma przy życiu inwestycję. Jednocześnie, jak to bywa z bronią palną, nieprawidłowo użyta może narazić spółkę i jej wspólników na poważne konsekwencje.

adwokat Jakub Hajduk

——————————————————————————————————————————

Pisanie dobrej umowy często przypomina kodowanie programu komputerowego. Rozszyfrowywanie jej postanowień – łamanie kodu zabezpieczającego. Korzystnie sformułowany kontrakt pozwala nam “grać na kodach”. W cyklu #kontraktowekody pojawiać się będą materiały dotyczące nieszablonowych rozwiązań umownych.

Zapraszam do lektury, a jeśli zaciekawił Cię temat wpisu, to proponuję nawiązanie kontaktu (kancelaria@adwhajduk.pl) lub zaobserwowanie profili w mediach społecznościowych:

– www.linkedin.com/in/jhajduk,

– www.facebook.com/Jakub-Hajduk-Kancelaria-Adwokacka-106089998968319

Leave a Reply:

Your email address will not be published. Required fields are marked *